czwartek, 26 grudnia 2013

... i po Świętach.

Ktoś kto wymyślił małokreatywne, powielane wszem i wkoło powiedzenie "święta, święta i po świętach" chyba nigdy nie odkrył tajemnicy Świąt. A jaka jest ta tajemnica? Jeden z smsów z życzeniami, które w tym roku otrzymałam brzmiał: "Bóg nie mógł sobie wyobrazić Nieba bez ciebie, dlatego przyszedł na świat". Bardzo mi się ta wiadomość spodobała. Bo w Święta chodzi przecież o tajemnicę Bożej miłości, która powinna przenikać nasze życie na co dzień. Miłość, miłość, miłość...Wszystko (jak zawsze) kręci się wokół miłości;)

Niestety świąteczny nastrój faktycznie już opada. Wróciłam do domu i SIEDZĘ SAMA. I nie wiem co z sobą począć, i nie jest to dobre, gdyż w takich chwilach atakują sufitmyśli (które bynajmniej nie są świąteczno-radosne). Wróciłam do pustego mieszkania, i mam poczucie, że zawsze będę wracać do pustego mieszkania; do mieszkania, w którym nikt nie czeka. Siedzę sama, i mam poczucie, że jestem otoczona niekończącą się samotnością.
Jedyna piosenka, która doskonale wpisuje się w nastrój to "Dzień" zespołu "Albo i Nie" (który niedawno na nowo odkryłam). Piękna, poruszająca, do głębi prawdziwa.

"Choć wiem, że tak być nie musi,
to wierzę, że sensu w tym szczypta…
Czy jest jakaś droga do wyjścia?
Są dwie: jest Bóg i jest krypta.


Choć wiem, że tak być nie musi, 
to wierzę, że sensu w tym szczypta...
Czy jest jakaś droga do wyjścia?
Są dwie - jest Bóg."
(fragm. piosenki Dzień, zespołu "Albo i Nie")

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Serce się żarzy.

Na początek kilka mądrych słów:
"Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj." (Charles Bukowski).

"Zawsze kochałam mieszkania, tak samo jak ludzi, i rozstania z nimi przeważnie sprawiały mi ból - choć nigdy nie należały one do mnie- tak jak i ludzie zresztą". (Roma Ligocka, Znajoma z lustra - Zanim zadzwoni telefon).

Tak więc zabiegam o to, na czym mi zależy, serce znów się żarzy. Odnoszę wrażenie, że został włączony przycisk "intensywny odbiór świata". Zabiegam, ale z drugiej strony, nie chcę ograniczyć niczyjej wolności. Wiem przecież, że ludzie nie należą do mnie. "Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść. Jeżeli nie wróci nigdy twój nie był".




środa, 27 listopada 2013

W telegraficznym skrócie, po raz drugi.

Już PRAWIE WIEKI minęły odkąd pisałam o tym co u mnie. 10 października pisałam: "Boti <3<3<3 Uwielbiam. I mam nadzieję, że ten stan nie ulegnie zmianie". Hmm...:P Dziś, półtorej miesiąca później powiedziałabym raczej: "Boti. Lubię swoją pracę i za nic świecie nie chciałabym wracać do poprzedniego miejsca, niemniej spędzanie w niej 5x11 godzin w tygodniu nie wpływa korzystnie na...właściwie na nic nie wpływa korzystnie:P". Dziś jedna z klientek powiedziała, że mam OKROPNE STOPY (miałam założone baleriny).. Powiedziałam jej, żeby spróbowała pracować na stojąco kilka dni w tygodniu w dużej ilości godzin, to też takie będzie miała (od razu zmieniłam buty na nieśmiertelne trampki). Inna wróciła się do naszego sklepu tylko po to, żeby oburzyć się na mnie, że nie zwróciłam jej uwagi, że ma plamę na płaszczu. I jak ja mam być zdrowa psychicznie?

W dalszym ciągu czytam (to znaczy, że wytrwałam w tym aż półtorej miesiąca! :D). Postanowiłam "wzbić się na wyżyny literatury polskiej:P" i dla odmiany sięgnąć po naszych autorów (innych niż Szymborska i Twardowski;P). Na początek wypożyczyłam popularnych ostatnio pisarzy- Romę Ligocką i Jerzego Pilcha.

W dalszym ciągu SŁUCHAM (ostatnimi czasy przede wszystkim hitów ABBY, Backstreet-boysów, i innych hitów lata 1999 :P - zgadnijcie dlaczego?). "Tak się składa", że na chwilę odstawiłam na bok dorobek starej dobrej ciotki Edyty.

Poza tym w domu nastała CISZA. M. zamknął się w swojej samotni, chyba przestał mnie lubić.

czwartek, 10 października 2013

W telegraficznym skrócie o tym, co u mnie.

 To będzie naprawdę telegraficzny skrót tego, co się u mnie ostatnio dzieje;)

1. Boti <3<3<3 Uwielbiam. I mam nadzieję, że ten stan nie ulegnie zmianie;)
2. Czytam, czytam, czytam. Na nowo zachłysnęłam się radością płynącą z tej czynności, i cieszę się, że udaje mi się znajdować czas na sięganie do literatury:) ( a jednak są jakieś plusy tej samotności:P)
3. Słucham. Ostatnimi czasy (Z PEWNYCH PRZYCZYN) częściej sięgam do dorobku starej dobrej ciotki Edyty i muszę jej przyznać, że nowa płyta ("Renovatio") jest naprawdę dobra. Poza tym słucham zwierzeń moich nowych klientek i czasami czuję się bardziej psychologiem niż sprzedawcą:P
4. Pojawił się nowy sezon "Bones"- uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! (sikam w majtki z radości :D).
5. Jak to mówią, nie można mieć wszystkiego. Życie towarzyskie i wspólnotowe kuleje.

***
Chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz.

Jednak nie chcesz.
No cóż. To przecież nie jest ważne.
Prawda?


poniedziałek, 7 października 2013

Kolejny wieczór z Szymborską.

Wisława Szymborska "Miłość szczęśliwa".

Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

Z tomu: "Wszelki wypadek".


***

Wisława Szymborska "Pod jedną gwiazdką". 

Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci. 
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.

Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę. 

I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.

Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.

Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie. 

Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.


Z tomu: "Wielka liczba".

wtorek, 24 września 2013



Szukam oznak życia.
Bum-bum-bum ser-ce bi-je-rów-no-mier-nie
kciukiem wyczuwam puls
wdech-wydech
płuca są na swoim miejscu i pracują sprawnie.

A jednak-
nie przekonuje mnie to.

Krew krąży w żyłach i tętnicach
nerwy reagują na najczulszy dotyk

A jednak-
nie przekonuje mnie to.

Serce nie bije już mocniej na twój widok
pamięć zaciera najmniejsze wspomnienia
już nawet ciało nie tęskni za twoim dotykiem.

Idę
biegnę
siadam
wstaję

I wciąż
nie przekonuje mnie to.
I szukam usprawiedliwienia
i wymówki dla ciała
bo jak to się stało
i dlaczego

że świat cały runął
a ono przetrwało
i ma się dobrze.

środa, 18 września 2013

Post o niczym part 2.

Kolejny post z cyklu postów o niczym. Tym razem "nic" oznacza samotność. Skrajną, rozpaczliwą.

Na samotność się nie umiera
nie jest to choroba śmiertelna
A szkoda - byłoby łatwiej.

Tysiące singli od wieków szukają lekarstwa na tę przypadłość:
randki w ciemno,
szybkie randki,
konta na portalach społecznościowych
- nic nie pomaga.

Jedni skrupulatnie układają biznesplan na życie,
inni oszczędzają na lokatach koniecznie wysokooprocentowanych,
wszyscy starają się odkryć w sobie talenty,
rozwijać pasje (uprawianie sportu jest zawsze mile widziane, trzeba przecież dbać o aparycję bo a nuż-ktoś-mnie-w-końcu-zauważy),
kino, muzeum, okazyjnie teatr (w garniturze skrojonym na miarę),
nauka tańca albo fińskiego.

Mijają się na schodach,
stoją ramię-w-ramię w windzie,
wymieniają uprzejme "dzień dobry- do widzenia",
nie patrząc przy tym w oczy.

I tylko nocą zaciskają zęby,
połykają łzy,
zasypiają otuleni polarem utkanym z utraconych marzeń.


sobota, 31 sierpnia 2013

Post o niczym.

Już ponad miesiąc nie zdawałam relacji z tego co u mnie. Wpłynęły na ten fakt liczne zmiany miejsca zamieszkania, jeszcze liczniejsze nadgodziny w pracy, podróże po Śląsku, a przede wszystkim BRAK WENY;) Postaram się więc w telegraficznym skrócie zdać relację z ostatniego półtorej miesiąca;)

MIEJSCE ZAMIESZKANIA: 3 przeprowadzki w ciągu 3 miesięcy to chyba całkiem niezły wynik:P A mówiąc poważnie: żartuję sobie nieustannie z tej mojej "podróży po Śląsku", i zdarzyło mi się powiedzieć, że "już mnie to nie rusza", ale rusza mnie. Każda przeprowadzka okupiona jest bezsennością i płaczem w poduszkę. Odczuwam niewypowiedzianą wdzięczność dla Kaji i jej rodzinki, za to, że mogłam przeczekać u nich "do czasu znalezienia kolejnego lokum" i za to, że traktują mnie absolutnie dobrze. Jestem też wdzięczna, że kolejne mieszkanie "samo się znalazło", nie zmienia to faktu, że coś we mnie pęka, za każdym razem, gdy pomyślę o tym, że znowu trzeba będzie się przystosować do nowego miejsca.

PRACA: Jest jedno takie słowo - TIREDNESS. Brak motywacji. I coraz słabsza nadzieja, że znajdę pracę, która będzie mi dawała satysfakcję, albo przynajmniej godne pieniądze.




poniedziałek, 15 lipca 2013

W opactwie tynieckim.


z dedykacją dla Towarzyszy wyprawy:)
szukałam Cię Boże w kościele
przemierzyłam szlaki pielgrzymów
zginałam kolana w gmachach sanktuariów
wpatrywałam się w Twój krzyż odległy
a ponad głową błyskały flesze aparatów
dzieci biegały między ławkami
matki biegały za dziećmi
ojcowie uwieczniali na kliszy średniowieczne ikony, barokowe ambony, fasady w stylu neogotyckim
przewodnik z entuzjazmem przedstawiał żywot świętego Benedykta

wpatrywałam się w Twój krzyż odległy

wróciłam do domu
usiadłam na balkonie
zachłysnęłam się ciszą
i pytania w końcu zamieniły się w zdania twierdzące

***
Ps 84
Nawet wróbel dom sobie znajduje
i jaskółka gniazdo.
gdzie złoży swe pisklęta:
przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,
mój Królu i mój Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Cię wychwalają.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
którzy zachowują ufność w swym sercu.

Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące;
wolę stać w progu domu mojego Boga,
niż mieszkać w namiotach grzeszników.



Znalazłam ten fragment  na karteczce, w ławce kościelnej. Wieczorem trafiłam na niego po raz drugi. Nawet ja, z całym swoim sceptyzmem czasem muszę po prostu poddać się ZNAKOM ;D

czwartek, 11 lipca 2013

 Zasłyszane, przeczytane: " Słyszałem wiele takich tekstów przez całe życie typu:
- Człowiek się uczy na błędach.
- Co nie zabije to wzmocni.
- Podróże kształcą.
To wszystko nieprawda. Nie podpisałbym się pod tym i moim dzieciom bym tego nie powiedział. Bo jestem psychologiem od 25 lat i znam ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ścianę i ciągle są zdziwieni, że ich głowa boli, a ściana stoi. Także człowiek się uczy na błędach wtedy kiedy wie, że je popełnia. Podróże kształcą? Tak, ale tylko wykształconych ludzi. Ludzie jadą do Egiptu, stoją pod piramidami i mówią: Patrz jaka niska, wyższa się wydawała. I to jest koniec refleksji na temat 3 tysięcy lat historii. Jadą do Meksyku i na pytanie 'Jak było?' mówią: Meksyk jak Meksyk ciepło było. [...] No i co nie zabije to wzmocni, to nieprawda. Co nie zabije to, nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Potrafi sponiewierać i zostać na całe życie." - J. Walkiewicz.
 Mijają dwa tygodnie odkąd mieszkam w nowym miejscu. Moje współlokatorki wyjechały na wakacje, a ja zostałam sama z TYM MIEJSCEM, i jego wszystkimi ATRYBUTAMI. Zepsuty piecyk w łazience (woda nie leci), zepsuty zlew w kuchni (woda wylatuje wszystkimi szczelinami), brak połączenia z Internetem w moim pokoju. Wściekłość, bezsilność. Nie chcę tutaj być, ale gdzie mam być jeśli nie tutaj? Nie przesadzam ani trochę mówiąc, że nie mam dokąd pójść. Naprawdę nie mam dokąd pójść. Została mi tylko praca, dni i noce spędzone na układaniu butów. Co nie zabije, to nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Może sponiewierać i zostać na całe życie.

środa, 26 czerwca 2013

Słowo na Niedzielę, part 2.

Wczoraj : Rdz 13, 2-18. Abram i Lot rozchodzą się w dwie strony świata, dla "większego dobra". Gabrysia już dziś wyprowadziła się z Magoski, ja wyprowadzam się jutro i pojutrze.

Dzisiaj: Rdz 15, 1-18. "Ja jestem Pan, który cię wywiódł z Ur Chaldejskiego...". Po raz kolejny wyprowadzasz mnie Panie na nowy teren...Ile jeszcze razy będę się przeprowadzać. I znów wczoraj: "Wstań, i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz". No jak tak dalej pójdzie to niewykluczone, że przejdę:D

Słucham Sary Maclachlan "Angel" i Johna Mayera "Gravity". Te nuty mnie uspokajają. Niestety tylko na czas trwania piosenki, a gdy piosenka się kończy czuję na plecach czarną kosmatą panikę.

niedziela, 23 czerwca 2013

Słowo na niedzielę;)

Wczoraj:
"Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy" (Mt 6, 34).

Obrona,
przeprowadzka,
brak pracy wymarzonej,
codzienne uciążliwości pracy obecnej,
samotność,
czy wystarczy mi od pierwszego do ostatniego?

Obrona,
przeprowadzka,
brak pracy wymarzonej
...
...
...

Nie troszczcie się.


A w czytaniu też ładnie: "Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali" (2 Kor,  12, 1-10). Pan Bóg ma wobec tego ogromne pole do popisu;)


Dzisiaj natomiast Jezus stawia przed nami niełatwe zadanie- "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" (Łk 9, 18-24).
Nie zapewnia, jak wczoraj, że nie musimy się zamartwiać, że możemy mu zaufać, a On będzie się troszczył o WSZYSTKIE nasze potrzeby. Dziś wydaje się mówić: Nie będzie łatwo. Niejedna burza jeszcze przed tobą. A ty CO DNIA bierz swój krzyż. CO DNIA.Co więcej, Jezus pyta: "Za kogo uważają mnie tłumy? . I chwilę później: "Za kogo wy mnie uważacie?". Za kogo ty mnie uważasz? Kim ja dla ciebie jestem? Od odpowiedzi na to pytanie zależy nasze "wszystko". Jeśli uważam, że Chrystus jest moim Panem, Zbawicielem, Przyjacielem, Wszechmocnym Bogiem to nie będą mi straszne żadne burze.



sobota, 15 czerwca 2013

Czas rozstrzygnięć.

Powoli rozstrzygają się kolejne ważne sprawy mojego życia. Po pierwsze - sprawa mojego miejsca pobytu od lipca (jeśli plany nie ulegną zmianie przeprowadzam się jedną ulicę dalej). Po drugie trudna sprawa znajomości z P., w której szczegóły nie będę Was wtajemniczać, niedługo rozstrzygnie się też sprawa obrony (do której powinnam się uczyć!).

Pustka, pustka, pustka.
I nocne rozmowy z najmądrzejszą na świecie M.
 
"Nie pytaj czy wszystko w porządku
Nie podnoś głosu na moje milczenie".
(Albo i Nie "Czekolada").

poniedziałek, 27 maja 2013

Post o niczym. Emptinnes.

Ostatnio jedna z Najwierniejszych Czytelniczek zwróciła mi uwagę, że mój blog jest mało optymistyczny. A ja naprawdę nieźle się trzymam, pomimo tego, że sytuacja życiowa z każdej strony jest niepewna, a perspektyw jak nie było, tak też nie ma. Co u mnie od ostatniego czasu? No właśnie nic. Zupełnie nic, pustka za mną, przede mną, obok mnie. I we mnie. Gdzie się podział żar serca?

Obiecałam D., że postaram się, żeby ona tez mogła czytać tego bloga. Druga wersja, specjalnie dla D. (Do wszystkich polsko-języcznych Czytelników - wybaczcie błędy, a najlepiej pozostańcie przy polsko-języcznych wersjach postów:P)

 ***
One of the most loyal reader noticed that this blog is "not too much optimistic". But I wanna say to all of you, that I'm really ok. Even if my life-situation is insecure, and even if i can't see perspectives for the future. How I am doing last time? The point is that I'm absolutely empty. There is emptiness behind me, emptiness in front of me, emptiness next to me. And inside me. Where is the fire of my heart?


niedziela, 28 kwietnia 2013

Piosenka na dziś: Julia Marcell "Twin hearts"

"If you wanna go, just go
and leave me here with all my suffering
.
.
.
.
.
don't go
don't go
don't go
away".

Przesłuchałam dziś z tysiąc razy.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Mało-optymistyczny post.

Od dobrych kilku (kilkunastu?) dni przymierzam się do podzielenia się z Wami tym co się u mnie dzieje. Moje życie koncentruje się na kilku sprawach:

Studia: słowo zdecydowanie zakazane: "praca magisterska". Jeśli jeszcze raz ktoś zapyta o to, jak mi idzie jej pisanie, to za siebie nie ręczę!

Praca: Praca wciąż ssie. Wysysa resztki sił i chęci do życia.

Dom: Tutaj - uwaga - niespodzianka. Muszę szukać nowych współlokatorów do Magoski ALBO nowego domu dla siebie. Brzmi znajomo? Naprawdę szkoda, w Magosce było mi naprawdę dobrze.

Relacje: W końcu chyba zobojętniałam. Pozostała pustka i samotność. Pustka- pustka-samotność-samotność.

Hobby ostatnich dni: szukanie pracy w zawodzie.

Podsumowując: Bywały czasy zdecydowanie lepsze. Odnoszę wrażenie, że przez całe życie szukam czegoś (bardzo konkretnego): pracy, domu, pracy i domu. I oczywiście miłości. Szukam też Ciebie mój Boże, ale wydajesz się odległy.

Ciężko, ciężko, ciężko. Jestem zmęczona, zniechęcona i bardzo dołuje mnie to, że póki co nie widzę perspektyw na jakieś lepsze jutro.


czwartek, 11 kwietnia 2013

"It was real, wasn't it? You and me. Such a long time ago, we were just a couple of kids. But we really loved each other, didn't we?" ("The Notebook")
 Was it real or was it just a dream?

środa, 10 kwietnia 2013

Wieczór z Szymborską.

      Dziś na nowo odkryłam kilka dobrych "kawałków" naszej wspaniałej noblistki :)
       
       
Wisława Szymborska "Buffo".

Najpierw minie nasza miłość,
potem sto i dwieście lat,
potem znów będziemy razem:
komediantka i komediant,
ulubieńcy publiczności,
odegrają nas w teatrze. 

Mała farsa z kupletami,
trochę słońca, dużo śmiechu,
trafny rys obyczajowy
I oklaski.

Będziesz śmieszny nieodparcie
na tej scenie, z tą zazdrością,
w tym krawacie.

Moja głowa zawrócona,
moje serce i korona,
głupie serce pękające
i korona spadająca.

Będziemy się spotykali,
rozstawali, śmiech na sali,
siedem rzek, siedem gór
między sobą obmyślali.
I jakby nam było mało
Rzeczywistych klęsk i cierpień
- dobijemy się słowami.

A potem się pokłonimy
i to będzie farsy kres.
Spektatorzy pójdą spać
ubawiwszy się do łez.

Oni będą ślicznie żyli,
oni miłość obłaskawią,
tygrys będzie jadł z ich ręki. 

A my wiecznie jacyś tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami,
w ich dzwonienie barbarzyńsko
zasłuchani.




      Wisława Szymborska "Dworzec"
       
       Nieprzyjazd mój do miasta N.
      odbył się punktualnie.

      Zostałeś uprzedzony
      niewysłanym listem.

      Zdążyłeś nie przyjść
      w przewidzianej porze.

      Pociąg wjechał na peron trzeci.
      Wysiadło dużo ludzi.

      Uchodził w tłumie do wyjścia
      brak mojej osoby.

      Kilka kobiet zastąpiło mnie
      pośpiesznie
      w tym pośpiechu.

      Do jednej podbiegł
      ktoś nie znany mi,
      ale ona rozpoznała go
      natychmiast.

      Oboje wymienili
      nie nasz pocałunek,
      podczas czego zginęła
      nie moja walizka.

      Dworzec w mieście N.
      dobrze zdał egzamin
      z istnienia obiektywnego.

      Całość stała na swoim miejscu.
      Szczegóły poruszały się
      po wyznaczonych torach.

      Odbyło sie nawet
      umówione spotkanie.

      Poza zasięgiem
      naszej obecności.

      W raju utraconym
      prawdopodobieństwa.

      Gdzie indziej.
      Gdzie indziej.
      Jak te słówka dźwięczą.


      Komentarza dziś nie będzie, bo trzeba obejrzeć z Gabrysią "Top madla" :D Tak więc: shrubratri :)))

poniedziałek, 18 marca 2013

Sąd, cz.2.

To, co dzieje się u mnie w ostatnim czasie zostało krok po kroku opisane w Piśmie Świętym.

Dzień 1. Czytania z 15 marca: Mdr 2, 1a. 12-22: "Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie:
«Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny (...) Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim! Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. (...)
Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników.
Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo, jak mówił, będzie ocalony». Tak pomyśleli i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych".

Ps 33 (34):  Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym, *
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc *
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Ewangelia:  J 7, 1-2. 10. 25-30. Przeciwnicy zamierzali pojmać Jezusa, jednak nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ Jego godzina jeszcze nie nadeszła.

Kolejny dzień - sobota.
Liturgia z tego dnia.
  Czytanie - Jr 11, 18-20: "Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada sumienie i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam swoją sprawę".

Ps 7:
"Panie, mój Boże, Tobie zaufałem.
Panie, Boże mój, do Ciebie się uciekam, *
wybaw mnie i uwolnij od wszystkich prześladowców,
zanim jak lew ktoś nie porwie i nie rozszarpie mej duszy, *
gdy zabraknie wybawcy.
Panie, mój Boże, Tobie zaufałem.
Panie, przyznaj mi słuszność według mej sprawiedliwości *
i niewinności, która jest we mnie.
Niech ustanie nieprawość występnych, a sprawiedliwego umocnij: *
Boże sprawiedliwy, który przenikasz serca i sumienia.
Panie, mój Boże, Tobie zaufałem.
Bóg jest dla mnie tarczą, *
co zbawia ludzi prostego serca.
Bóg sędzia sprawiedliwy, *
Bóg codziennie pałający gniewem.
Panie, mój Boże, Tobie zaufałem".

Ewangelia z tego dnia: J 7, 40-53: "Czy Prawo nasze potępia człowieka nim go wpierw wysłucha?".

Dziś byłam na przesłuchaniu.


Niedziela - dzień 3.
Ewangelia o Marii Magdalenie.

Dziś jest poniedziałek, dzień 4.
Czytanie z Księgo Daniela 13, 41-62: "Na wygnaniu w Babilonie zgromadzenie Izraela skazało na śmierć Zuzannę, fałszywie oskarżoną przez dwóch starców.
Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: «Wiekuisty Boże, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mnie ci złośliwie obwiniają».
A Pan wysłuchał jej głosu. W dniu tym ocalono krew niewinną.

Pan wysłuchał jej głosu.

Choćbym szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

środa, 13 marca 2013

Sąd.

Kim jesteś
ty, która
który
oskarżasz

on oskarża
ona oskarża
(ono, gdyby istniało też by oskarżało)

wy oskarżacie nas
my oskarżamy was
oni oskarżają wszystkich wokół

a kto z zacnego towarzystwa zna prawdę o sprawie?

poproszę o adwokata.

obrońca z urzędu (którego twarz nie wyraża najmniejszych emocji)
oznajmia (nie drgnął żaden mięsień na jego twarzy):
Zrobiłem wszystko, co mogłem. Przykro mi.
Wyrok zapadł.

niedziela, 17 lutego 2013

Tęsknota za Erasmusem.

Wczorajsze nocne pogaduchy z Gabrysią wywołały lawinę wspomnień erasmusowych. Do Shariqu'a, Fredy, Danae i oczywiście Iry: spotkamy się kiedyś wszyscy, na pewno.

środa, 13 lutego 2013

Na Środę Popielcową i cały Wielki Post.

Kolejny Wielki Post
po raz nie wiem który
staję przed Tobą
Wszechmocnym
ja maleńka.

I proszę:
skrusz
złam
niech zaboli jeśli trzeba
bo wiem,
że niczego innego już nie pragnę
jak tylko przejść z Tobą tę drogę krzyżową.

piątek, 8 lutego 2013

Dawno nic nie pisałam, więc postanowiłam krótko podzielić się z Wami tym co u mnie. A o oto czym żyję ostatnio:

W kategorii"studia": Sesja, sesyja, która ssie, wysysa życie z biednych studentów dwa razy w roku na szczęście w większej mierze jest już za mną. Egzamin z "ojcostwa, starości i dzieciństwa"zdany, zostało więc tylko zaliczenie seminarium - przedmiotu, do którego stosunek mam (jak to trafnie określił kolega) "żaden" (trudno więc się dziwić, że to zaliczenie to neverending story). Optymizmem napawa natomiast plan zajęć w nowym semestrze. Mówiąc najprościej: będziemy czasami pojawiać się na wydziale:D

W kategorii "praca": Praca ssie i wysysa życie tysiąc razy bardziej niż jakakolwiek sesja. Jest ciężko, a mój grafik klasyfikuje się do kategorii "ostra wytrzymałościówka". Ale muszę wytrzymać. Trzymam się kurczowo, zapewnień Bożych, że:"On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą" (Iz40, 29-31). Musi być dobrze. Musi.

W kategorii "imprezy": W ostatnim czasie byłam na dwóch imprezach, chociaż tym pojęciem powinnam właściwie określić tylko i wyłącznie pierwszą z nich;P  W zeszłą sobotę zorganizowałyśmy z M. i z Orzeszkiem bal przebierańców w Pobudce. Organizacja na piątkę z plusem: ciasta, sałatki, procenty i wypasiony dancefloor. I tylko jeden drobny detal: żadna z zaproszonych przeze mnie i przez  M. osób nie przyszła. "Bo sesja, bo inna impreza, bo chora babcia". Spędziłam więc noc w towarzystwie obcej ekipy...  Sprawozdanie z drugiej "imprezy" jest natomiast następujące: (parafrazuję tutaj Irę, Ir- nie obraź się, że Cię bezprawnie cytuję :D): "Radosna jak wiosna wybrałam się z Irą na disko potańczyć. Nie było żadnego disko. Nie było tańczenia. Był miód pitny w czajowni Teoria i nielegalna cola z wiśniówką". Najfajniejszy fail miesiąca ;)"

W kategorii "relacje": Powinnam pominąć tą kategorię milczeniem.;/Dalej biegam za P., pomimo silnego postanowienia "zobojętnienia". Łatwiej byłoby gdybyśmy się nie widywali, bo gdy się widzimy jego zachowanie w dalszym ciągu jest dwojakie. I krzyczę po sobie, że dla własnego dobra powinnam "zobojętnieć". A serce głupie nic a nic się nie słucha.

Przypomniała mi się ostatnio piosenka:
http://www.youtube.com/watch?v=dN3GbF9Bx6E

poniedziałek, 28 stycznia 2013

ks. J. Twardowski
"Z Tobą"

Nie cierpienie dla cierpienia
Nie krzyż dla krzyża
Nie piątek dla piątku
Nie po to aby pytać
skąd co i dalej

Wszystko to bez sensu. Za mało
lecz po to by być z Tobą
Pobiec. Bać się i zostać
skoro Ciebie bolało



Wszystko to bez sensu. Za mało
lecz po to by być z Tobą
Pobiec. Bać się i zostać
skoro Ciebie bolało.

***

Dostać nic za wszystko.


sobota, 5 stycznia 2013

Postanowienia na 2013.

In 2013 I will:

Z kategorii celów ogólnych:
BE MORE COURAGEOUS,
BE MORE EASY-GOING,
PRAY MORE,
TRUST MORE,
LOVE MORE,
LOVE MYSELF MORE,
CARE MORE ABOUT MY HEALTH,
CARE MORE ABOUT FRIENDS AND OTHERS PEOPLE,
ALWAYS CHOSE: FIRSTLY: GOD, SECONDLY: PEOPLE, LATER: THE OTHER THINGS

LIVE LIKE THERE IS NO TOMORROW.

Z kategorii marzeń:
NAUKA JĘZYKA OBCEGO,
NAUKA TAŃCA.

środa, 2 stycznia 2013

Postanowiłam zawalczyć o P. (niego). Jednak i mimo wszystko. O P. (nią) chętnie bym zawalczyła, ale ona nie bardzo daje mi szansę.
Dlaczego taka decyzja?
Nie byłabym sobą, gdybym nie powalczyła.