niedziela, 28 kwietnia 2013

Piosenka na dziś: Julia Marcell "Twin hearts"

"If you wanna go, just go
and leave me here with all my suffering
.
.
.
.
.
don't go
don't go
don't go
away".

Przesłuchałam dziś z tysiąc razy.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Mało-optymistyczny post.

Od dobrych kilku (kilkunastu?) dni przymierzam się do podzielenia się z Wami tym co się u mnie dzieje. Moje życie koncentruje się na kilku sprawach:

Studia: słowo zdecydowanie zakazane: "praca magisterska". Jeśli jeszcze raz ktoś zapyta o to, jak mi idzie jej pisanie, to za siebie nie ręczę!

Praca: Praca wciąż ssie. Wysysa resztki sił i chęci do życia.

Dom: Tutaj - uwaga - niespodzianka. Muszę szukać nowych współlokatorów do Magoski ALBO nowego domu dla siebie. Brzmi znajomo? Naprawdę szkoda, w Magosce było mi naprawdę dobrze.

Relacje: W końcu chyba zobojętniałam. Pozostała pustka i samotność. Pustka- pustka-samotność-samotność.

Hobby ostatnich dni: szukanie pracy w zawodzie.

Podsumowując: Bywały czasy zdecydowanie lepsze. Odnoszę wrażenie, że przez całe życie szukam czegoś (bardzo konkretnego): pracy, domu, pracy i domu. I oczywiście miłości. Szukam też Ciebie mój Boże, ale wydajesz się odległy.

Ciężko, ciężko, ciężko. Jestem zmęczona, zniechęcona i bardzo dołuje mnie to, że póki co nie widzę perspektyw na jakieś lepsze jutro.


czwartek, 11 kwietnia 2013

"It was real, wasn't it? You and me. Such a long time ago, we were just a couple of kids. But we really loved each other, didn't we?" ("The Notebook")
 Was it real or was it just a dream?

środa, 10 kwietnia 2013

Wieczór z Szymborską.

      Dziś na nowo odkryłam kilka dobrych "kawałków" naszej wspaniałej noblistki :)
       
       
Wisława Szymborska "Buffo".

Najpierw minie nasza miłość,
potem sto i dwieście lat,
potem znów będziemy razem:
komediantka i komediant,
ulubieńcy publiczności,
odegrają nas w teatrze. 

Mała farsa z kupletami,
trochę słońca, dużo śmiechu,
trafny rys obyczajowy
I oklaski.

Będziesz śmieszny nieodparcie
na tej scenie, z tą zazdrością,
w tym krawacie.

Moja głowa zawrócona,
moje serce i korona,
głupie serce pękające
i korona spadająca.

Będziemy się spotykali,
rozstawali, śmiech na sali,
siedem rzek, siedem gór
między sobą obmyślali.
I jakby nam było mało
Rzeczywistych klęsk i cierpień
- dobijemy się słowami.

A potem się pokłonimy
i to będzie farsy kres.
Spektatorzy pójdą spać
ubawiwszy się do łez.

Oni będą ślicznie żyli,
oni miłość obłaskawią,
tygrys będzie jadł z ich ręki. 

A my wiecznie jacyś tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami,
w ich dzwonienie barbarzyńsko
zasłuchani.




      Wisława Szymborska "Dworzec"
       
       Nieprzyjazd mój do miasta N.
      odbył się punktualnie.

      Zostałeś uprzedzony
      niewysłanym listem.

      Zdążyłeś nie przyjść
      w przewidzianej porze.

      Pociąg wjechał na peron trzeci.
      Wysiadło dużo ludzi.

      Uchodził w tłumie do wyjścia
      brak mojej osoby.

      Kilka kobiet zastąpiło mnie
      pośpiesznie
      w tym pośpiechu.

      Do jednej podbiegł
      ktoś nie znany mi,
      ale ona rozpoznała go
      natychmiast.

      Oboje wymienili
      nie nasz pocałunek,
      podczas czego zginęła
      nie moja walizka.

      Dworzec w mieście N.
      dobrze zdał egzamin
      z istnienia obiektywnego.

      Całość stała na swoim miejscu.
      Szczegóły poruszały się
      po wyznaczonych torach.

      Odbyło sie nawet
      umówione spotkanie.

      Poza zasięgiem
      naszej obecności.

      W raju utraconym
      prawdopodobieństwa.

      Gdzie indziej.
      Gdzie indziej.
      Jak te słówka dźwięczą.


      Komentarza dziś nie będzie, bo trzeba obejrzeć z Gabrysią "Top madla" :D Tak więc: shrubratri :)))