piątek, 25 maja 2012

Każdego dnia uczę się życia na nowo. Każdego dnia przeskakuję siebie.

***
Odzywa się we mnie znowu mała Sandrusia.

czwartek, 17 maja 2012

Optymistycznie i kolorowo, czyli spełnione marzenie Sandry:]

Dzisiaj tak dla odmiany będzie mniej lirycznie i poetycko, za to bardziej optymistycznie i kolorowo:)
Dzisiaj Pan Bóg bardzo miło mnie zaskoczył:) W ogóle jak tak patrzę wstecz (celowo nie chcę tu użyć słówka retrospekcja, gdyż za bardzo kojarzy mi się ono z dzisiejszym nie do końca pomyślnym kolosem z kształcenia literackiego) to widzę, że Pan Bóg prędzej czy później spełnia wiele moich próśb, zachcianek, cichych marzeń (tych drobnych, a nawet tych nieco większych). Powinnam tutaj podać teraz konkretny tego przykład, ale nie podam, gdyż są to zachcianki "dziwne" i osobiste, poza tym część z nich jest na etapie "spełniania się" (są to procesy, które daj Boże zakończą się pomyślnie). Musicie mi więc uwierzyć na słowo i tyle:) I myślę, że jeszcze do tego tematu wrócę. Chwała Panu :):):)

środa, 16 maja 2012

Ktoś w tłumie powiedział: Miała całe życie przed sobą.
Ukończyła studia z wyróżnieniem, mogła tak wiele osiągnąć-powiedział ktoś inny.
Ale to tylko ułuda. Tak naprawdę jej śmierć była tylko formalnością, bo ona nie żyła już od dawna.

wtorek, 15 maja 2012

Wybacz im, Panie

Wybacz im Panie
że przez nich staję się
rozpaczą
zwątpieniem
krzykiem
lękiem
pustką
nicością
otchłanią
samotnością
niegojącą się raną
niewysychającą łzą

Wybacz tym
którzy bezradnie rozkładają ręce
patrzą z litością lub w ogóle nie patrzą
odwracają wzrok
zatykają uszy

Wybacz nawet wtedy gdy ja nie wybaczam

Wybacz,
choć dobrze wiedzą co czynią



Zastrzegam sobie prawa autorskie.

poniedziałek, 14 maja 2012

na lewej ręce szrama
na prawej dwa siniaki
ot, błahostki
przy takiej pracy jak ta każdemu zdarzają się zadrapania

rana na lewej nodze
to już wytłumaczyć trudniej
ale przecież wcale tłumaczyć nie trzeba
gdy nikt nie pyta

na twarzy ślady wieczornych łez
może do rana opuchlizna zniknie
trzeba będzie wstać wcześniej
zrobić makijaż

oblubienica ma być podobna do swego Oblubieńca
tylko co z tymi ranami, które nie zbawiają?



Zastrzegam sobie prawa autorskie do tego tekstu.

sobota, 12 maja 2012

Dwie wiadomości.

Notka ze wczoraj (tzn. z piątku 11.05)

Dziś będą 2 wiadomości: dobra i mniej dobra. Zacznę od dobrej: dziś obyły się ostatnie zajęcia z języka angielskiego ze moim "ULUBIONYM" mgr Szpanerskim. Finally:) I pierwsza piątka w indeksie (a właściwie na karcie zaliczeń, bo indeksu nie miałam). Co to oznacza? Jeszcze tylko raz spotkam się ze Szpanerskim (jadąc po wpis do indeksu) i więcej (daj Boże) oglądać go nie będę. Wszystko dobre co się kończy :)

Betty bought some butter, but the butter Betty bought was bitter, so Betty bought some better butter and the better butter Betty bought was better than the bitter butter Betty bought before.

Druga wiadomość: Kolega z Rezerwatu awansował na męskiego deko na inny salon. Zamiast świętować chodził "jak struty", a gdy próbowałam go nieporadnie rozbawić powiedział: "Bo widzisz Sz., ja się przywiązuję do ludzi". Ja też się przywiązałam i za nic w świecie, nie umiem sobie wyobrazić Rezerwatu bez Tego Kolegi :(

czwartek, 10 maja 2012

Co autor miał na myśli.

kto mi związał ręce

stawiam znaki na drodze

ten oznacza ptaka
ten niebo
ten oznacza ptaka
bez nieba
bez skrzydeł
bez oka

to nie są ręce złożone do lotu


(Tadeusz Różewicz, Kto mi związał ręce) 


Nigdy nie czytałam Różewicza, nie licząc tych kilku utworów analizowanych na lekcji języka polskiego w liceum ( w kategoriach: "co autor miał na myśli").  Z "Kto mi związał ręce" spotkałam się ostatnio na zajęciach z Kształcenia literackiego w edukacji wczesnoszkolnej. Prowadząca zajęcia przedstawiła nam ten wiersz pomijając pierwszy wers i poprosiła, żeby każdy, zinterpretował go dla siebie. Odruchowo nastawiłam się na tok analizy co-autor-miał-na-myśli, ale jakoś nie bardzo potrafiłam wczuć się w autora. Zaczęłam więc analizować tekst bardzo powoli, słooowoooo pooo słooowieee i w końcu odczytałam go mniej więcej tak: Osoba mówiąca pokazuje coś i wyjaśnia drugiej osobie (ten znak oznacza ptaka, ten oznacza niebo). Ucząc drugą osobę co dla niego oznaczają te znaki wpuszcza ją do swojego świata. Niestety druga osoba nie rozumie znaków, a przynajmniej nie wszystkich - "to nie są ręce wzniesione do lotu". Może nie była to interpretacja na miarę geniuszu, ale tyle właśnie "wykminiłam" na te pięć minut, które na to miałam na zajęcia. 

Po co o tym piszę? Dziś naszła mnie krótka refleksja nt. tego wiersza. Są osoby, które nas ciągną ku górze, "dodają nam skrzydeł", są też takie, które zrobią wszystko by nam ręce związać. Kto wiąże moje ręce? Odpowiedź jest aż nazbyt oczywista. Na szczęście są też i Ci, którzy dodają skrzydeł :) Na których widok gęba sama się śmieje  i gdybym miała ogon, to zapewne czasem bym nim merdała). Którym jestem niesamowicie wdzięczna, za to, że mają czas, żeby mnie przygarnąć pod swój dach i mają siłę, żeby powtarzać mi do skutku (nie do znudzenia!), że muszę się ogarnąć. A muszę koniecznie:D Zrobiłam sobie dziś nawet priorytetową listę rzeczy, które muszę w sobie ogarnąć. Lista jest private, więc nie zamieszczam:) Myślę, że to chyba tyle na dziś. 



Shrubratri:):):)



























 

poniedziałek, 7 maja 2012

Oswajanie.

"- Co to znaczy "oswoić"?
- (...) To znaczy "stwarzać więzy".
(...) Poznaje się tylko to, co się oswaja.
(...) Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę."
/ Antoine de Saint-Exupery, Mały książę/

Chyba mam problem z oswajaniem ludzi. I z byciem oswajaną. Mechanizm reakcji obronnych mocno dał się we znaki. jak już wspominałam boję się, że ludzie mnie skrzywdzą. Ale jest coś, czego boję się jeszcze bardziej: boję się, że stracę kogoś ważnego.

czwartek, 3 maja 2012