poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rekolekcje, Lanc Korona 3-10.08.2012

Kochani,

piszę tego posta tylko po to, żeby przekazać Wam, jak dobrze, cudownie, fantastycznie i wspaniale było mi w LancKoronie (do teraz nie jestem pewna jak to się pisze :P). Nie mówię, że było lekko, bo nie było. Dla kogoś o moich ograniczeniach, blokadach, barierach (itp itd dopiszcie sobie sami, przecież mnie znacie) każda próba wyjścia do ludzi (na dłuższą chwilę, a tydzień czasu to przecież jest dłuższa chwila) jest terapią szokową. Niemniej, pomimo kilku punktów kryzysowych te rekolekcje były warte swej ceny (nie znów takiej dużej), i poświęconego na nie czasu.
Nie będę się może rozpisywać o owocach duchowych, zresztą na nie jeszcze będzie czas:) Krótko mówiąc, tematem rekolekcji były dary duchowe. Chyba udało mi się odnowić przynajmniej trochę znajomość z Duchem Świętym i teraz oczekuję na Jego działanie w moim życiu;]
Jeśli chodzi o owoce nie-duchowe to przede wszystkim dotyczą one odpoczynku. LancKorona to mieścina (wieś), która jest typową wsią: cisza, spokój, natura...Na pierwszym spacerze poczułam, jakbym zaczęła oddychać na nowo. I to wcale nie w przenośni, ale bardzo, bardzo dosłownie. Moje płuca się "odblokowały";].
Poza tym słowem klucz a propos tego czasu jest RADOŚĆ. Odpoczywałam i fantastycznie się bawiłam. Modlitwy, Eucharystia, wspólne posiłki, zmywanie, SPACERY, obcowanie z naturą, oglądanie zachodów słońca, spędzanie czasu na zajęciach sportowo-rekreacyjnych [!], rozmowy z konkretnymi ludźmi, zarwane noce;], wszystko to dawało mi tak wiele radości!:):):)

Z okrzykiem radości wracamy na Syjon,
w korowodzie chwały, tańcu uwielbienia
http://www.youtube.com/watch?v=uN0z5gxjOsA