poniedziałek, 30 stycznia 2012

Retrospekcja and short look in the nearest future.

Styczeń, styczeń i po styczniu (no prawie).

Co wobec tego za mną?

Pierwsze dni Nowego Roku-> złośliwy wirus atakujący mój żołądek = kilka dni wyciętych z życia. Generalnie: umarłam, ale powstałam z tego stanu żeby napisać kolosa z metodologii (zakończonego zresztą zwycięstwem: 4,5!:))
Z kolejnych kilku dni poza bezsennością nie za wiele pamiętam...
Potem spędziłam kilka dni i nocy u Peterka (pisanie psychologicznej analizy osobowości, aerobik i inne takie).
Później znów jakaś luka w pamięci (czyżby Reserved?).. a w ostatnich dniach miało miejsce jedno z najznamienitszych wydarzeń tej sesji: egzamin u S. J.Czekamy na wyniki, ale im dłużej nad tym myślę tym bardziej jestem pewna, że w moim temacie była zmienna zależna (której ja nie wyznaczyłam, bo uznałam, że jej nie ma). I na nic mi się tu zdała wybitna intelligence (pozdrowienia dla Marty i Peterka, którym chyba muszę dać adres tego bloga, skoro je tu pozdrawiam :P) :D I na nic mi się zdało 4,5 z kolokwium. I wszystko marność, nad marnościami:(

Today: REMONT.. Od 2 tygodni chodzę po gruzach, ze wszystkich stron zwisają nade mną kable...Nie jest to fajne, o nie! A perspektywa chodzenia po gruzach przez kolejne x miesięcy (na to się zapowiada) powoduje u mnie mimowolne łzy.

A teraz obiecane look in the future:
Tomorrow: jedziemy zawieźć grę do pni prof. Krecik. Smutno mi, bo chociaż nawet jestem zadowolona  z efektu to wciąż nie wszystko jest tak jak sobie wymarzyłam (rybki i karty miały być zalaminowane:(

Środa: kierunek Warszawa->wyprawa do wielkiego świata na szkolenie z TUNSS*. I pobudka o 3:30!

Czwartek: uczing uczing uczing, bo...
w piątek egzamin u pani M.M (Może jak ją pozdrowię od Irenki to spojrzy łagodniejszym okiem? Ależ oczywiście, nie będzie to lizusostwo:P)

Sobota: Rezerwat.

A w niedzielę wyjazd do Bratysławy.
Vlado: "Ira mlowila ze przyjedzies, ciesis sie?".
Oczywiście Vladko, że się cieszę. Cieszę się bardzo. Ale im więcej myślę o opcji ewentualnych praktyk w tym przedszkolu angielskim, tym głośniej słyszę w swojej głowie głos, który najpierw szeptał, później mówił a teraz już krzyczy po mnie: Kaj ty się tam dziołcha pchosz? Nieważne, że w Danii ci się udało. Teraz sytuacja jest inna. To jest przecież OCZYWISTE, że sobie NIE PORADZISZ. Zobacz jaka z ciebie sierota, nawet głupiej metodologii nie potrafisz...W ogóle na co ci to?

No właśnie, na co? Żeby udowodnić niewiadomo komu (sobie) niewiadomo co (że sobie poradzę). Żeby udowodnić, ze jestem coś, cokolwiek warta.
Dziś znów mam ochotę rzucić wszystko i pójść spać. Na bardzo długo.

Piosenka na dobranoc: Coma "Spadam"

Spadam
Powoli spadam
W korytarze świateł
W pomruki znaczeń
Spadam
Jakby nie było
Całego świata
Jak by nie było nawet mnie

sobota, 28 stycznia 2012

"And they say
She's in the Class A Team
Stuck in her daydream
Been this way since 18
But lately her face seems
Slowly sinking, wasting
Crumbling like pastries
And they scream
The worst things in life come free to us
Cos we're just under the upperhand
And go mad for a couple of grams
And she don't want to go outside tonight
And in a pipe she flies to the Motherland
Or sells love to another man
It's too cold outside
For angels to fly

and for angels to die"

Ed Sheeran "The A Team"

sobota, 14 stycznia 2012

"Bliscy i oddaleni" ks. J. Twardowski

Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało

są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło

bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.



Można nawet zabłądzić, lecz po drugiej stronie nasze drogi pocięte schodzą się  z powrotem.

niedziela, 1 stycznia 2012

Posylwestrowa notka dla Jelonka:)

Sylwestrowa noc w Świętochłowicach chyba się udała:) Mam nadzieję, ze towarzystwo, będzie ją dobrze wspominało:)

I tylko królik się obraził, strzelił focha i w odwecie zeżarł mój szalik. A to ci królik o.O