z dedykacją dla Towarzyszy wyprawy:)
szukałam Cię Boże w kościeleprzemierzyłam szlaki pielgrzymów
zginałam kolana w gmachach sanktuariów
wpatrywałam się w Twój krzyż odległy
a ponad głową błyskały flesze aparatów
dzieci biegały między ławkami
matki biegały za dziećmi
ojcowie uwieczniali na kliszy średniowieczne ikony, barokowe ambony, fasady w stylu neogotyckim
przewodnik z entuzjazmem przedstawiał żywot świętego Benedykta
wpatrywałam się w Twój krzyż odległy
wróciłam do domu
usiadłam na balkonie
zachłysnęłam się ciszą
i pytania w końcu zamieniły się w zdania twierdzące
***
Ps 84
Nawet wróbel dom sobie znajduje
i jaskółka gniazdo.
gdzie złoży swe pisklęta:
przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,
mój Królu i mój Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Cię wychwalają.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
którzy zachowują ufność w swym sercu.
Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące;
wolę stać w progu domu mojego Boga,
niż mieszkać w namiotach grzeszników.
Znalazłam ten fragment na karteczce, w ławce kościelnej. Wieczorem trafiłam na niego po raz drugi. Nawet ja, z całym swoim sceptyzmem czasem muszę po prostu poddać się ZNAKOM ;D