poniedziałek, 15 lipca 2013

W opactwie tynieckim.


z dedykacją dla Towarzyszy wyprawy:)
szukałam Cię Boże w kościele
przemierzyłam szlaki pielgrzymów
zginałam kolana w gmachach sanktuariów
wpatrywałam się w Twój krzyż odległy
a ponad głową błyskały flesze aparatów
dzieci biegały między ławkami
matki biegały za dziećmi
ojcowie uwieczniali na kliszy średniowieczne ikony, barokowe ambony, fasady w stylu neogotyckim
przewodnik z entuzjazmem przedstawiał żywot świętego Benedykta

wpatrywałam się w Twój krzyż odległy

wróciłam do domu
usiadłam na balkonie
zachłysnęłam się ciszą
i pytania w końcu zamieniły się w zdania twierdzące

***
Ps 84
Nawet wróbel dom sobie znajduje
i jaskółka gniazdo.
gdzie złoży swe pisklęta:
przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,
mój Królu i mój Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Cię wychwalają.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
którzy zachowują ufność w swym sercu.

Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące;
wolę stać w progu domu mojego Boga,
niż mieszkać w namiotach grzeszników.



Znalazłam ten fragment  na karteczce, w ławce kościelnej. Wieczorem trafiłam na niego po raz drugi. Nawet ja, z całym swoim sceptyzmem czasem muszę po prostu poddać się ZNAKOM ;D

czwartek, 11 lipca 2013

 Zasłyszane, przeczytane: " Słyszałem wiele takich tekstów przez całe życie typu:
- Człowiek się uczy na błędach.
- Co nie zabije to wzmocni.
- Podróże kształcą.
To wszystko nieprawda. Nie podpisałbym się pod tym i moim dzieciom bym tego nie powiedział. Bo jestem psychologiem od 25 lat i znam ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ścianę i ciągle są zdziwieni, że ich głowa boli, a ściana stoi. Także człowiek się uczy na błędach wtedy kiedy wie, że je popełnia. Podróże kształcą? Tak, ale tylko wykształconych ludzi. Ludzie jadą do Egiptu, stoją pod piramidami i mówią: Patrz jaka niska, wyższa się wydawała. I to jest koniec refleksji na temat 3 tysięcy lat historii. Jadą do Meksyku i na pytanie 'Jak było?' mówią: Meksyk jak Meksyk ciepło było. [...] No i co nie zabije to wzmocni, to nieprawda. Co nie zabije to, nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Potrafi sponiewierać i zostać na całe życie." - J. Walkiewicz.
 Mijają dwa tygodnie odkąd mieszkam w nowym miejscu. Moje współlokatorki wyjechały na wakacje, a ja zostałam sama z TYM MIEJSCEM, i jego wszystkimi ATRYBUTAMI. Zepsuty piecyk w łazience (woda nie leci), zepsuty zlew w kuchni (woda wylatuje wszystkimi szczelinami), brak połączenia z Internetem w moim pokoju. Wściekłość, bezsilność. Nie chcę tutaj być, ale gdzie mam być jeśli nie tutaj? Nie przesadzam ani trochę mówiąc, że nie mam dokąd pójść. Naprawdę nie mam dokąd pójść. Została mi tylko praca, dni i noce spędzone na układaniu butów. Co nie zabije, to nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Może sponiewierać i zostać na całe życie.