poniedziałek, 21 listopada 2011

"Już sama nie wiem, czego chcę. Chciałabym pójść, uciec...Jestem jak człowiek bardzo chory, który sam nie wie, co go najbardziej boli. Źle mu jest, a poruszyć się nie ma siły. Gdyby zresztą nawet zdołał to i zmiana położenia szkodę przynieść mu może. Dlatego cierpię i nic w sobie zmienić nie umiem." (Stefan Żeromski "Ludzie bezdomni")

środa, 9 listopada 2011

Krótka relacja z krótkiego spotkania.

17:01-Nie ma go. Może znowu pomylił daty i nie przyjdzie? Nie miałabym nic przeciwko;)
I przynajmniej mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć, że to jego wina, że wyczerpał już moją cierpliwość...
17:02- Idzie. Co on tam niesie? O nie, a niech go...

Przyniósł kwiaty. Na przeprosiny. Cóż moge powiedzieć, sam się "przekreśla", nie toleruję takich ckliwych i romantycznych "akcji".

Dialog dnia:
K: Czytałem, w jakiejś mądrej książce, że często w relacji damsko-męskiej zdarza się tak,
że dana para na początku nic do siebie "nie czuje", jest tak normalnie, żadnej "chemii" i "iskrzenia", a później rodzi się jednak z tego jakieś uczucie.
Ja: Nie wierzę w takie rzeczy.
No i mamy sprawę jasno określoną.

Krótko podsumowując: wynudziłam się na maxa. Miły z niego chłopak, ale w  ogóle nie nadaje na moich falach odbioru. Przynajmniej mamy to już za sobą.



Tak, zostanę ostatnią starą panną na parafii "na własne życzenie".

niedziela, 6 listopada 2011

Annoyed again.

http://kwejk.pl/obrazek/629686/napisz.html

Pierwsza myśl  gdy wczoraj zobaczyłam ten obrazeczek: "Boże, jakie sieroctwo, zero honoru jak nic". A dziś wchodzę na ryjbuka, widzę, że jesteś i co? " Oooo, jesteś online. Napisz. Napisz do mnie. Napisznapisznapisz. Napisz, bo wczoraj nie odezwałeś się ani słowem, więc ja oczywiście martwię się czy u Ciebie wszystko w porządku. Naprawdę się martwię. O, już Cię nie ma".

Poza tym dziś był kolejny dzień  z cyklu jeden wielki IRYT> Niedługo będę musiała zmienić nazwę tego bloga na "Sandra's big annoyance" albo "Annoyed". Tyle, że tym razem trudno mi określić przyczynę. Podświadomość podszeptuje mi, że chodzi o kolegę, z którym mam się niedługo widzieć i przeciąganie tego nieszczęsnego spotkania w nieskończoność powoduje, że coraz częściej o nim myślę.I wiem, co jak to się skończy:  pokrzywdzimy się, poparzymy,           a właściwie to ja go skrzywdzę. I nie umiem żyć z tą myślą. Kolejna osoba, którą w ten czy inny sposób będę miała na sumieniu....Czasami zamkęłabym się w klatce.

A poza tym tęsknię.

Piosenka dnia:  Reamonn"Supergirl". Polubiłam ją dziś na nowo.
http://www.youtube.com/watch?v=kHWCJtEBdBQ