wtorek, 24 czerwca 2014

Tyle.

Tyle niewiadomych. Tyle lęku i niepewności. Tyle samotności. Tyle rozterek.  Tyle trosk zbytecznych.Tyle czekania. Tyle sprawdzania skrzynki mailowej. Tyle wszystkiego we wszystkim, że na obecność mnie nie wystarczyło już miejsca.


***
Tyle czasu minęło, a pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi.

czwartek, 9 stycznia 2014

Odrobinę melancholii.

"I wanna take somewhere to you know i care, but it's so cold, and I don't know where" (Another Love, Tom Odell).

czwartek, 26 grudnia 2013

... i po Świętach.

Ktoś kto wymyślił małokreatywne, powielane wszem i wkoło powiedzenie "święta, święta i po świętach" chyba nigdy nie odkrył tajemnicy Świąt. A jaka jest ta tajemnica? Jeden z smsów z życzeniami, które w tym roku otrzymałam brzmiał: "Bóg nie mógł sobie wyobrazić Nieba bez ciebie, dlatego przyszedł na świat". Bardzo mi się ta wiadomość spodobała. Bo w Święta chodzi przecież o tajemnicę Bożej miłości, która powinna przenikać nasze życie na co dzień. Miłość, miłość, miłość...Wszystko (jak zawsze) kręci się wokół miłości;)

Niestety świąteczny nastrój faktycznie już opada. Wróciłam do domu i SIEDZĘ SAMA. I nie wiem co z sobą począć, i nie jest to dobre, gdyż w takich chwilach atakują sufitmyśli (które bynajmniej nie są świąteczno-radosne). Wróciłam do pustego mieszkania, i mam poczucie, że zawsze będę wracać do pustego mieszkania; do mieszkania, w którym nikt nie czeka. Siedzę sama, i mam poczucie, że jestem otoczona niekończącą się samotnością.
Jedyna piosenka, która doskonale wpisuje się w nastrój to "Dzień" zespołu "Albo i Nie" (który niedawno na nowo odkryłam). Piękna, poruszająca, do głębi prawdziwa.

"Choć wiem, że tak być nie musi,
to wierzę, że sensu w tym szczypta…
Czy jest jakaś droga do wyjścia?
Są dwie: jest Bóg i jest krypta.


Choć wiem, że tak być nie musi, 
to wierzę, że sensu w tym szczypta...
Czy jest jakaś droga do wyjścia?
Są dwie - jest Bóg."
(fragm. piosenki Dzień, zespołu "Albo i Nie")

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Serce się żarzy.

Na początek kilka mądrych słów:
"Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj." (Charles Bukowski).

"Zawsze kochałam mieszkania, tak samo jak ludzi, i rozstania z nimi przeważnie sprawiały mi ból - choć nigdy nie należały one do mnie- tak jak i ludzie zresztą". (Roma Ligocka, Znajoma z lustra - Zanim zadzwoni telefon).

Tak więc zabiegam o to, na czym mi zależy, serce znów się żarzy. Odnoszę wrażenie, że został włączony przycisk "intensywny odbiór świata". Zabiegam, ale z drugiej strony, nie chcę ograniczyć niczyjej wolności. Wiem przecież, że ludzie nie należą do mnie. "Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść. Jeżeli nie wróci nigdy twój nie był".




środa, 27 listopada 2013

W telegraficznym skrócie, po raz drugi.

Już PRAWIE WIEKI minęły odkąd pisałam o tym co u mnie. 10 października pisałam: "Boti <3<3<3 Uwielbiam. I mam nadzieję, że ten stan nie ulegnie zmianie". Hmm...:P Dziś, półtorej miesiąca później powiedziałabym raczej: "Boti. Lubię swoją pracę i za nic świecie nie chciałabym wracać do poprzedniego miejsca, niemniej spędzanie w niej 5x11 godzin w tygodniu nie wpływa korzystnie na...właściwie na nic nie wpływa korzystnie:P". Dziś jedna z klientek powiedziała, że mam OKROPNE STOPY (miałam założone baleriny).. Powiedziałam jej, żeby spróbowała pracować na stojąco kilka dni w tygodniu w dużej ilości godzin, to też takie będzie miała (od razu zmieniłam buty na nieśmiertelne trampki). Inna wróciła się do naszego sklepu tylko po to, żeby oburzyć się na mnie, że nie zwróciłam jej uwagi, że ma plamę na płaszczu. I jak ja mam być zdrowa psychicznie?

W dalszym ciągu czytam (to znaczy, że wytrwałam w tym aż półtorej miesiąca! :D). Postanowiłam "wzbić się na wyżyny literatury polskiej:P" i dla odmiany sięgnąć po naszych autorów (innych niż Szymborska i Twardowski;P). Na początek wypożyczyłam popularnych ostatnio pisarzy- Romę Ligocką i Jerzego Pilcha.

W dalszym ciągu SŁUCHAM (ostatnimi czasy przede wszystkim hitów ABBY, Backstreet-boysów, i innych hitów lata 1999 :P - zgadnijcie dlaczego?). "Tak się składa", że na chwilę odstawiłam na bok dorobek starej dobrej ciotki Edyty.

Poza tym w domu nastała CISZA. M. zamknął się w swojej samotni, chyba przestał mnie lubić.

czwartek, 10 października 2013

W telegraficznym skrócie o tym, co u mnie.

 To będzie naprawdę telegraficzny skrót tego, co się u mnie ostatnio dzieje;)

1. Boti <3<3<3 Uwielbiam. I mam nadzieję, że ten stan nie ulegnie zmianie;)
2. Czytam, czytam, czytam. Na nowo zachłysnęłam się radością płynącą z tej czynności, i cieszę się, że udaje mi się znajdować czas na sięganie do literatury:) ( a jednak są jakieś plusy tej samotności:P)
3. Słucham. Ostatnimi czasy (Z PEWNYCH PRZYCZYN) częściej sięgam do dorobku starej dobrej ciotki Edyty i muszę jej przyznać, że nowa płyta ("Renovatio") jest naprawdę dobra. Poza tym słucham zwierzeń moich nowych klientek i czasami czuję się bardziej psychologiem niż sprzedawcą:P
4. Pojawił się nowy sezon "Bones"- uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! (sikam w majtki z radości :D).
5. Jak to mówią, nie można mieć wszystkiego. Życie towarzyskie i wspólnotowe kuleje.

***
Chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz
chcesz czy nie chcesz.

Jednak nie chcesz.
No cóż. To przecież nie jest ważne.
Prawda?


poniedziałek, 7 października 2013

Kolejny wieczór z Szymborską.

Wisława Szymborska "Miłość szczęśliwa".

Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

Z tomu: "Wszelki wypadek".


***

Wisława Szymborska "Pod jedną gwiazdką". 

Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci. 
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.

Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę. 

I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.

Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.

Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie. 

Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.


Z tomu: "Wielka liczba".