Od dobrych kilku (kilkunastu?) dni przymierzam się do podzielenia się z Wami tym co się u mnie dzieje. Moje życie koncentruje się na kilku sprawach:
Studia: słowo zdecydowanie zakazane: "praca magisterska". Jeśli jeszcze raz ktoś zapyta o to, jak mi idzie jej pisanie, to za siebie nie ręczę!
Praca: Praca wciąż ssie. Wysysa resztki sił i chęci do życia.
Dom: Tutaj - uwaga - niespodzianka. Muszę szukać nowych współlokatorów do Magoski ALBO nowego domu dla siebie. Brzmi znajomo? Naprawdę szkoda, w Magosce było mi naprawdę dobrze.
Relacje: W końcu chyba zobojętniałam. Pozostała pustka i samotność. Pustka- pustka-samotność-samotność.
Hobby ostatnich dni: szukanie pracy w zawodzie.
Podsumowując: Bywały czasy zdecydowanie lepsze. Odnoszę wrażenie, że przez całe życie szukam czegoś (bardzo konkretnego): pracy, domu, pracy i domu. I oczywiście miłości. Szukam też Ciebie mój Boże, ale wydajesz się odległy.
Ciężko, ciężko, ciężko. Jestem zmęczona, zniechęcona i bardzo dołuje mnie to, że póki co nie widzę perspektyw na jakieś lepsze jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz