-I co, jak udała się wigilia pracownicza?
-Pojadłam se.
* *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * ***
Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.
* *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * ***
Można żyć bez ludzi, których się kocha. Ale co jeśli zawodzi ostatnia osoba, do której miało się zaufanie?
* *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * ***
Wizyta w pierwszym "kandydującym" mieszkaniu przełożona na piątek rano.
* *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * *** * ***
Poza tym minął już rok od powrotu z Danii. (I kolejny rok kalendarzowy). Analizując ten rok spojrzałam do swojego pamiętniczka i w notkach ze stycznia 2011 znalazłam m. in:
17/18 stycznia
"Jedyny mój to zaledwie kilka dni
A ja nie mieszczę łez zagryzam wargi
(...)
A te dni ciszy które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać przeczekać, przeczekać
Trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę"
(Hey "List")
21/22 stycznia
"Jeśli jesteś zraniony cały świat wydaje się beznadziejny"
23 stycznia
"Niech mi ktoś wskaże jeden powód żeby wstać jutro z łóżka".
Co tu dużo gadać: minął rok, a ja jestem w punkcie wyjścia.
Rok od Danii... W to się najbardziej nie chce wierzyć...Mieszkanie kandydujące. To dopiero coś czego nie rozumiem:) Ale może się dowiem:)A ludzie mają to do siebie, że zawodzą. Niestety!
OdpowiedzUsuń