Ranek spędziłam przed monitorem oczekując na przelew. Przelew był niezwykle ważny, gdyż miałam do załatwienia kilka spraw, których bez kasiory załatwić się nie dało. Tak więc pozostało mi czekać.
8.00......
9.00.........
10.00..........
11.00................
O 12.00 nie wytrzymałam i wyszłam z domu, łudząc się, że, jesli najpierw wstąpię do biblioteki to nim dojdę do najbliższego bankomatu pieniążki będą na koncie. Były o 14.00, co oznaczało, że zostało mi niewiele czasu na załatwienie wszystkich pilnych spraw i powrót do Świętochłowic (byłam umówiona na 17.00, ale o tym za chwilę).
Pierwsza pilną kwestią było wypożyczenie stroju śląskiego (pilnie potrzebny na środę). Wskazówki koleżanki okazały sie trochę mylące i minęła dobra godzina zanim znalazłam punkt wypożyczeń w Chorzowie. "Punkt nieczynny do odwołania".
Druga kwestia- wydrukowanie scenariuszy i kart pracy na dzień śląski (tzn. pilnie potrzebne na środę). W punkcie ksero okazało się, że nie zapisałam tych dokumentów na magic sticku (I can't believe!).
Trzecia sprawa: zakupy (rzeczy pilnie potrzebne na dzień śląski). Po pierwsze kupiłam nie to, co mamusia chciała, a po drugie, kilku pilnych rzeczy (np. słoniny) nie dostałam.
Jak już wspominałam byłam umówiona na 17.00. Idąc w umówione miejsce pomyslałam, że do pełni szczęścia brakuje mi tylko tego, żeby kolega się nie zjawił. I wywołałam przysłowiowego wilka z lasu. Jeszcze nie wiem, cóż pilnego go zatrzymało, ale niech lepiej odmówi Zdrowaśkę, żebym go szybko nie spotkała na mieście. i żeby było jeszcze zabawniej- umawialiśmy się 2 miesiące, przestawiłam cały plan dnia, żeby się z nim spotkać ("miejmy to już za sobą'), a tu.....
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przegięcie jak nic.
A teraz idę na modlitwę za parafię (swoim skromnym zdaniem, uważam iż powinniśmy zmienić nazwę tej modlitwy, to przyciągnęłoby być może więcej młodych...a może to tylko moje pobożne życzenie).
Ciao!
Kolegę dorwę, to pożałuje:) Mój kolega wczoraj chciał mnie wziąć na piwo, ale zamiast posiedzieć do WATRY:P:P poszliśmy na spacer:) W ciągu póltorej godziny prawie zamarzłam;)
OdpowiedzUsuńA i zapomniałabym dodać, iż wczoraj też byłam umówioną z Ulubionym Kolegą na kawę i...on o tym zapomiał. Bilans: dwie olewki w ciągu dwóch dni.
OdpowiedzUsuńczy ja już mówiłam, że to przegięcie jest? :P
S.