niedziela, 6 listopada 2011

Annoyed again.

http://kwejk.pl/obrazek/629686/napisz.html

Pierwsza myśl  gdy wczoraj zobaczyłam ten obrazeczek: "Boże, jakie sieroctwo, zero honoru jak nic". A dziś wchodzę na ryjbuka, widzę, że jesteś i co? " Oooo, jesteś online. Napisz. Napisz do mnie. Napisznapisznapisz. Napisz, bo wczoraj nie odezwałeś się ani słowem, więc ja oczywiście martwię się czy u Ciebie wszystko w porządku. Naprawdę się martwię. O, już Cię nie ma".

Poza tym dziś był kolejny dzień  z cyklu jeden wielki IRYT> Niedługo będę musiała zmienić nazwę tego bloga na "Sandra's big annoyance" albo "Annoyed". Tyle, że tym razem trudno mi określić przyczynę. Podświadomość podszeptuje mi, że chodzi o kolegę, z którym mam się niedługo widzieć i przeciąganie tego nieszczęsnego spotkania w nieskończoność powoduje, że coraz częściej o nim myślę.I wiem, co jak to się skończy:  pokrzywdzimy się, poparzymy,           a właściwie to ja go skrzywdzę. I nie umiem żyć z tą myślą. Kolejna osoba, którą w ten czy inny sposób będę miała na sumieniu....Czasami zamkęłabym się w klatce.

A poza tym tęsknię.

Piosenka dnia:  Reamonn"Supergirl". Polubiłam ją dziś na nowo.
http://www.youtube.com/watch?v=kHWCJtEBdBQ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz