Pan Bóg dokonuje rzeczy niemożliwych. I dziś też takiej dokonał:):):)
Otóż: porozmawiałam dzisiaj z M. I wyobraźcie sobie, że była to "rozmowa normalna, z tematem"(nie o przysłowiowej d*** Maryny) :D. "Normalna rozmowa" z nim była dla mnie do tej pory na pograniczu cudu. Bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy skłóceni, że jestem w nim zakochana...nic z tych rzeczy. Po prostu mam (miałam?) włączoną na niego potworną barierę psychiczną. I niesamowite jest to, że stoimy już od wielu, wielu lat obok siebie w tym kościele a po wyjściu na zewnątrz zapadała między nami PUSTKA. Irytująca pustka. Ale, jak już wspominałam dziś nastąpił jakiś przełom, zobaczymy co z tego wyniknie dalej, ale póki co JEST RADOŚĆ, jest wielka, wielka radość :) Chwała Panu! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz