Styczeń, styczeń i po styczniu (no prawie).
Co wobec tego za mną?
Pierwsze dni Nowego Roku-> złośliwy wirus atakujący mój żołądek = kilka dni wyciętych z życia. Generalnie: umarłam, ale powstałam z tego stanu żeby napisać kolosa z metodologii (zakończonego zresztą zwycięstwem: 4,5!:))
Z kolejnych kilku dni poza bezsennością nie za wiele pamiętam...
Potem spędziłam kilka dni i nocy u Peterka (pisanie psychologicznej analizy osobowości, aerobik i inne takie).
Później znów jakaś luka w pamięci (czyżby Reserved?).. a w ostatnich dniach miało miejsce jedno z najznamienitszych wydarzeń tej sesji: egzamin u S. J.Czekamy na wyniki, ale im dłużej nad tym myślę tym bardziej jestem pewna, że w moim temacie była zmienna zależna (której ja nie wyznaczyłam, bo uznałam, że jej nie ma). I na nic mi się tu zdała wybitna intelligence (pozdrowienia dla Marty i Peterka, którym chyba muszę dać adres tego bloga, skoro je tu pozdrawiam :P) :D I na nic mi się zdało 4,5 z kolokwium. I wszystko marność, nad marnościami:(
Today: REMONT.. Od 2 tygodni chodzę po gruzach, ze wszystkich stron zwisają nade mną kable...Nie jest to fajne, o nie! A perspektywa chodzenia po gruzach przez kolejne x miesięcy (na to się zapowiada) powoduje u mnie mimowolne łzy.
A teraz obiecane look in the future:
Tomorrow: jedziemy zawieźć grę do pni prof. Krecik. Smutno mi, bo chociaż nawet jestem zadowolona z efektu to wciąż nie wszystko jest tak jak sobie wymarzyłam (rybki i karty miały być zalaminowane:(
Środa: kierunek Warszawa->wyprawa do wielkiego świata na szkolenie z TUNSS*. I pobudka o 3:30!
Czwartek: uczing uczing uczing, bo...
w piątek egzamin u pani M.M (Może jak ją pozdrowię od Irenki to spojrzy łagodniejszym okiem? Ależ oczywiście, nie będzie to lizusostwo:P)
Sobota: Rezerwat.
A w niedzielę wyjazd do Bratysławy.
Vlado: "Ira mlowila ze przyjedzies, ciesis sie?".
Oczywiście Vladko, że się cieszę. Cieszę się bardzo. Ale im więcej myślę o opcji ewentualnych praktyk w tym przedszkolu angielskim, tym głośniej słyszę w swojej głowie głos, który najpierw szeptał, później mówił a teraz już krzyczy po mnie: Kaj ty się tam dziołcha pchosz? Nieważne, że w Danii ci się udało. Teraz sytuacja jest inna. To jest przecież OCZYWISTE, że sobie NIE PORADZISZ. Zobacz jaka z ciebie sierota, nawet głupiej metodologii nie potrafisz...W ogóle na co ci to?
No właśnie, na co? Żeby udowodnić niewiadomo komu (sobie) niewiadomo co (że sobie poradzę). Żeby udowodnić, ze jestem coś, cokolwiek warta.
Dziś znów mam ochotę rzucić wszystko i pójść spać. Na bardzo długo.
Piosenka na dobranoc: Coma "Spadam"
Spadam
Powoli spadam
W korytarze świateł
W pomruki znaczeń
Spadam
Jakby nie było
Całego świata
Jak by nie było nawet mnie
Przeczytałam i komentuję;) Co to za wyjazd na szkolenie Tunns??:) I praktyki tam??:) ja bym chciała badania u niej przeprowadzić:) Ja to taki wstępny pomysł:) Ja w BB mam to samo. W Danii udało Ci się, ale co teraz?? Jestem na zimowisku i naprawdę nie radzę sobie... Nie ogarniam. Dużo bym dała, żeby jechać z Tobą do Iry... żeby wrócić do Danii, a właściwie, żeby iść spać i długo spać. To jest chyba najbardziej możliwe.... Tulę mocno... 4,5 zmetodologii! Gratulacje:) Sama mam taką ocenę:) Aleśmy zdolne:)
OdpowiedzUsuńIlonku-czym jest Tunns napisałam Ci obszernie na gg. Oczywiście, żeśmy fajne i zdolne;] trzymaj się tam, też Cię ściskam i tulę :)pamiętaj, że Katowice na Ciebie czekają :)
UsuńKoniecznie musimy się spotkac! Przedstawię Ci zupełnie inny sposób patrzenia na świat.. Uspokoi Cie to i uszczęśliwi.. Zobaczysz.. Wszystko BEDZIE DOBRZE! a Ty NIE JESTES nie dość dobra! Ciesz się chwilą.. Zasługujesz na WSZYSTKO. Musimy się zobaczyc..
OdpowiedzUsuńteż nie mogę się doczekać tego, kiedy w końcu się spotkamy:)i jak zawsze jestem niezmiernie ciekawa Twojego punktu widzenia :):*:*:*:*
UsuńOsoba nade mną troszkę mnie przeraża, czyżby świadek Jehowy? :) chociaż zgadzam się: nie jesteś nie dość dobra! Ćwicz angielski, najlepiej wypożycz jakąś książkę dla pierwszej klasy SP, bo zapewniam Cię, że codzienne frazy typu "czy potrzebujesz żebym utarła Ci pupę?" albo "usiądźcie w siadzie skrzyżnym" mogą Cię pokonać :D dla zmotywowania powiem Ci, że Sarah M. jedzie niedługo do USA a Aine do Kanady albo Australii pracować, Julia właśnie pracuje w Paryżu w przedszkolu a Vlado rozważa przyjazd do pracy w Polsce... Świat jest maleńki i trzeba tylko trochę odwagi, aby go zdobyć! Nie po to urodziłaś się w Świonach żeby w nich umrzeć Bejbi :) czekamy na Ciebie
OdpowiedzUsuńno właśnie tego typu codzienne frazy mnie przerażają :D (to jak jest utrzeć pupę?:D). Zazdroszczę naszym koleżankom podróży po świecie (zwłaszcza tego Paryża. ach, chciałoby się!:D)
OdpowiedzUsuńCo do Vlada- wracajcie obydwoje do Polski! :)))
Can't wait to see you, Zarazie :D
Ps. I nie przerażaj mi się tu Osobą komentującą powyżej! Nie ma potrzeby :)
hahah ojj daleko mi do takiej wiary..:P
OdpowiedzUsuń