17:01-Nie ma go. Może znowu pomylił daty i nie przyjdzie? Nie miałabym nic przeciwko;)
I przynajmniej mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć, że to jego wina, że wyczerpał już moją cierpliwość...
17:02- Idzie. Co on tam niesie? O nie, a niech go...
Przyniósł kwiaty. Na przeprosiny. Cóż moge powiedzieć, sam się "przekreśla", nie toleruję takich ckliwych i romantycznych "akcji".
Dialog dnia:
K: Czytałem, w jakiejś mądrej książce, że często w relacji damsko-męskiej zdarza się tak,
że dana para na początku nic do siebie "nie czuje", jest tak normalnie, żadnej "chemii" i "iskrzenia", a później rodzi się jednak z tego jakieś uczucie.
Ja: Nie wierzę w takie rzeczy.
No i mamy sprawę jasno określoną.
Krótko podsumowując: wynudziłam się na maxa. Miły z niego chłopak, ale w ogóle nie nadaje na moich falach odbioru. Przynajmniej mamy to już za sobą.
Tak, zostanę ostatnią starą panną na parafii "na własne życzenie".
będziesz układać wiązanki kwiatowe pod obrazami w kościele :)
OdpowiedzUsuńa żebyś wiedziała, że pomyślałam o tym, zeby te nieszczęsne kwiotki od razu dać MB (zwłaszcza, że byliśmy umówieni pod kościołem):D
OdpowiedzUsuń