czwartek, 17 maja 2012

Optymistycznie i kolorowo, czyli spełnione marzenie Sandry:]

Dzisiaj tak dla odmiany będzie mniej lirycznie i poetycko, za to bardziej optymistycznie i kolorowo:)
Dzisiaj Pan Bóg bardzo miło mnie zaskoczył:) W ogóle jak tak patrzę wstecz (celowo nie chcę tu użyć słówka retrospekcja, gdyż za bardzo kojarzy mi się ono z dzisiejszym nie do końca pomyślnym kolosem z kształcenia literackiego) to widzę, że Pan Bóg prędzej czy później spełnia wiele moich próśb, zachcianek, cichych marzeń (tych drobnych, a nawet tych nieco większych). Powinnam tutaj podać teraz konkretny tego przykład, ale nie podam, gdyż są to zachcianki "dziwne" i osobiste, poza tym część z nich jest na etapie "spełniania się" (są to procesy, które daj Boże zakończą się pomyślnie). Musicie mi więc uwierzyć na słowo i tyle:) I myślę, że jeszcze do tego tematu wrócę. Chwała Panu :):):)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz